O witaminie E słów kilka
Dzisiaj artykuł na temat witamin, a konkretnie na temat witaminy E i kilku badań na temat efektów jej długotrwałej suplementacji. Temat podejmuję ponieważ wbrew temu, co można by sądzić, przyjmowanie witamin wcale nie musi być zdrowe i w tym przypadku chyba niestety nie jest.
Codziennie w telewizyjnych reklamach jesteśmy nakłaniani do kupowania preparatów witaminowych. Od "kompletnych" zestawów wszystkich witamin i mikroelementów, aż po szczególne specyfiki, które mają wzmacniać skórę, włosy i paznokcie, pomagać w koncentracji i dawać inne fantastyczne efekty. Jak to się ma do rzeczywistości?
Przykładem w tym artykule będzie witamina E. Tak naprawdę nie jest to jeden związek, a cała ich grupa złożona z różnych odmian tokoferoli i tokotrienoli, z których w organizmie najistotniejszą rolę spełnia α-tokoferol. Witamina E najbardziej znana jest ze swoich zdolności przeciwutleniających, przez co jest czasem określana jako "witamina młodości" - najczęściej oczywiście w reklamówkach i na portalach promujących zdrowe odżywianie. Stąd wydawałoby się prosta droga do stwierdzenia, że przyjmowanie (lub jak to bywa określane marketingowo "uzupełnianie niedoboru") witaminy E może być korzystne dla zdrowia. Szczególnie obecnie, kiedy wszelkie substancje walczące z wolnymi rodnikami uważane są za zapobiegające nowotworom i procesom starzenia.
Przyjrzyjmy się, jak wygląda to w rzeczywistości.
Przyjrzyjmy się, jak wygląda to w rzeczywistości.